
Wczoraj świat obiegła smutna informacja o śmierci Sama Neilla, którego doskonale kojarzymy nie tylko z ról w filmach science-fiction, ale także dzięki bardzo dobrym kreacjom na przestrzeni ostatnich niemal 50 lat. Tak, czytacie dobrze, bowiem sławny Nowozelandczyk debiutował w 1974 roku i po raz ostatni widzieliśmy go na dużym ekranie w 2022 roku. Choć wielu zna go przede wszystkim z "Parku Jurajskiego", to Neill podejmował się wielu projektów i nie bał się zarówno wielkich produkcji, jak też tych mniej komercyjnych przedsięwzięć.















